O mnie

Już nie nastolatka, choć ciągle dzieciak w duszy. Pasjonuje się życiem. Interesuje się aktorstwem, filmem i teatrem. Lubi robić zdjęcia, gotować, czytać i wywijać salta. Uwielbia koty i kawę.
Ma milion pomysłów na minutę, wszystkiego chce spróbować. Nie potrafi też streścić siebie w paru zdaniach, więc zapraszam do czytania bloga. ;)
kontakt:
itsnesti@gmail.com

sobota, 20 sierpnia 2016

Lomi Lomi mask

Hej!
Dzisiaj o masce regenerującej z firmy LomiLomi. Już od dawna chciałam wypróbować materiałowe maseczki i ostatnio natknęłam się na nie w Hebe. Na początku zainteresowało mnie opakowanie - przyciąga wzrok, jak okazało się, że jest to maska jakiej szukałam i do tego kosztuje ok 5zł od razu kupiłam dwie.


Producent obiecuje odżywienie i regenerację a także ukojenie dzięki działaniu aceroli. Produkt przeznaczony jest do każdego rodzaju cery. Jakie są moje wrażenia? Pierwsze co zauważyłam to to, że materiał jest bardzo mocno nasączony jakby żelową substancją. Nawet po nałożeniu i odczekaniu 30 minut, maska nadal jest bardzo mokra - nie wysycha. Dużo produktu zostaje też w opakowaniu, a producent zaleca wsmarowanie pozostałości w twarz lub inne suche miejsca jak np. stopy. Ja tego nie zrobiłam z jednego powodu - po zdjęciu maseczki zaczęłam wklepywać pozostałość w twarz i niestety produkt nie chciał się wchłonąć, zostawił jedynie lepką powłokę. Pozostawiłam go tak przez następne paręnaście minut a następnie postanowiłam przemyć twarz wodą żeby pozbyć się tego klejącego uczucia. Nałożyłam krem i poszłam spać. Nie podziewałam się w sumie żadnych efektów, ale rano zauważyłam, że faktycznie moja skóra wygląda na odżywioną i bardziej nawilżoną. Stała się gładka i miękka w dotyku.
Produkt przyjemnie pachnie, świeżo.  Fajnym pomysłem firmy było stworzenie maseczki na każdy dzień tygodnia, dzięki temu można stworzyć sobie coś w rodzaju harmonogramu pielęgnacji cery.



Podsumowując, maseczka spodobała mi się ze względu na formę oraz działanie. Na prawdę na mojej mieszanej cerze spisała się bardzo dobrze odżywiając ją i regenerując. Jedynym minusem jest jej lepkość, ale jeśli wklepiemy co się da i zmyjemy pozostałości - efekt jest super. Polecam stosować ją wieczorem, można również ją schłodzić, wtedy jest idealna na gorące dni.
Myślę, że sięgnę po kolejne dni tygodnia ;)

Nesti

ps. proszę zignorujcie moje piękne paznokcie 

niedziela, 14 sierpnia 2016

13 powodów

Hej!
Dzisiaj o książce, która bardzo długo za mną chodziła i w związku z tym postawiła sobie poprzeczkę dość wysoko. Czy dorosła do oczekiwań? Hmm...



Mowa o książce "Trzynaście powodów" Jay Asher. Pewnego dnia bohater znajduje przed drzwiami pudełko pełne kaset magnetofonowych nagranych przez dziewczynę, która niedawno popełniła samobójstwo. Poprzez te kasety próbuje przekazać dlaczego postanowiła odebrać sobie życie. Taśmy mają być przesyłane kolejno osobom o których mowa jest na nagraniach. Clay - główny bohater - oczywiście podąża w ślad za kasetami i dzięki temu my, razem z nim, dowiadujemy się całej prawdy o śmierci dziewczyny.

Sięgnęłam po tę książkę głównie dlatego, że zaintrygowała mnie myśl "zrozumienia samobójcy". Jednak jak zaczęłam czytać, wszystko wydawało mi się hmm... nieprawdziwe, nierealne. Miałam uczucie jakby tytułowe powody były zbyt banalne i zaczęłam myśleć, że znowu trafiłam na jakąś kiepską "naciąganą" historię mającą wzbudzić współczucie. Mimo to nie przerwałam czytania. Nie wiem czemu, ale nawet gdy już stwierdziłam, że raczej mi się nie podoba, książka mnie wciągnęła i musiałam wiedzieć jak się skończy. I bardzo się cieszę, że kontynuowałam bo na końcu wszystko nabrało sensu. Po skończeniu lektury, stwierdziłam, że właśnie ten "banalny początek" sprawia, że przesłanie całej książki jest tak silne.
Nie chcę zdradzać za dużo, ale jeśli zdecydujecie się przeczytać tę książkę, gwarantuję, że zmusi was do przemyśleń. Mnie na pewno zmusiła.
Dzięki swojej prostocie zapada w pamięć. Może nie jest to szczyt literatury pięknej, ale zdecydowanie jest warta przeczytania, uświadamia nam przede wszystkim, że nigdy nie wiemy co siedzi w umyśle drugiej osoby i jak wiele umyka naszej uwadze.

To tyle na dzisiaj, mam nadzieję, że sięgniecie po "Trzynaście powodów", a może już czytaliście. Jeśli tak - dajcie znać co sądzicie.

Love,
Nesti

Może Ci się spodobać

update.

Hej! Dzisiaj chciałam wrzucić szybki post żeby znowu nie zostawiać bloga w czarnej dziurze zapomnienia ;) Ostatnie dni były dla mnie dość...