sobota, 20 sierpnia 2016

Lomi Lomi mask

Hej!
Dzisiaj o masce regenerującej z firmy LomiLomi. Już od dawna chciałam wypróbować materiałowe maseczki i ostatnio natknęłam się na nie w Hebe. Na początku zainteresowało mnie opakowanie - przyciąga wzrok, jak okazało się, że jest to maska jakiej szukałam i do tego kosztuje ok 5zł od razu kupiłam dwie.


Producent obiecuje odżywienie i regenerację a także ukojenie dzięki działaniu aceroli. Produkt przeznaczony jest do każdego rodzaju cery. Jakie są moje wrażenia? Pierwsze co zauważyłam to to, że materiał jest bardzo mocno nasączony jakby żelową substancją. Nawet po nałożeniu i odczekaniu 30 minut, maska nadal jest bardzo mokra - nie wysycha. Dużo produktu zostaje też w opakowaniu, a producent zaleca wsmarowanie pozostałości w twarz lub inne suche miejsca jak np. stopy. Ja tego nie zrobiłam z jednego powodu - po zdjęciu maseczki zaczęłam wklepywać pozostałość w twarz i niestety produkt nie chciał się wchłonąć, zostawił jedynie lepką powłokę. Pozostawiłam go tak przez następne paręnaście minut a następnie postanowiłam przemyć twarz wodą żeby pozbyć się tego klejącego uczucia. Nałożyłam krem i poszłam spać. Nie podziewałam się w sumie żadnych efektów, ale rano zauważyłam, że faktycznie moja skóra wygląda na odżywioną i bardziej nawilżoną. Stała się gładka i miękka w dotyku.
Produkt przyjemnie pachnie, świeżo.  Fajnym pomysłem firmy było stworzenie maseczki na każdy dzień tygodnia, dzięki temu można stworzyć sobie coś w rodzaju harmonogramu pielęgnacji cery.



Podsumowując, maseczka spodobała mi się ze względu na formę oraz działanie. Na prawdę na mojej mieszanej cerze spisała się bardzo dobrze odżywiając ją i regenerując. Jedynym minusem jest jej lepkość, ale jeśli wklepiemy co się da i zmyjemy pozostałości - efekt jest super. Polecam stosować ją wieczorem, można również ją schłodzić, wtedy jest idealna na gorące dni.
Myślę, że sięgnę po kolejne dni tygodnia ;)

Nesti

ps. proszę zignorujcie moje piękne paznokcie 

niedziela, 14 sierpnia 2016

13 powodów

Hej!
Dzisiaj o książce, która bardzo długo za mną chodziła i w związku z tym postawiła sobie poprzeczkę dość wysoko. Czy dorosła do oczekiwań? Hmm...



Mowa o książce "Trzynaście powodów" Jay Asher. Pewnego dnia bohater znajduje przed drzwiami pudełko pełne kaset magnetofonowych nagranych przez dziewczynę, która niedawno popełniła samobójstwo. Poprzez te kasety próbuje przekazać dlaczego postanowiła odebrać sobie życie. Taśmy mają być przesyłane kolejno osobom o których mowa jest na nagraniach. Clay - główny bohater - oczywiście podąża w ślad za kasetami i dzięki temu my, razem z nim, dowiadujemy się całej prawdy o śmierci dziewczyny.

Sięgnęłam po tę książkę głównie dlatego, że zaintrygowała mnie myśl "zrozumienia samobójcy". Jednak jak zaczęłam czytać, wszystko wydawało mi się hmm... nieprawdziwe, nierealne. Miałam uczucie jakby tytułowe powody były zbyt banalne i zaczęłam myśleć, że znowu trafiłam na jakąś kiepską "naciąganą" historię mającą wzbudzić współczucie. Mimo to nie przerwałam czytania. Nie wiem czemu, ale nawet gdy już stwierdziłam, że raczej mi się nie podoba, książka mnie wciągnęła i musiałam wiedzieć jak się skończy. I bardzo się cieszę, że kontynuowałam bo na końcu wszystko nabrało sensu. Po skończeniu lektury, stwierdziłam, że właśnie ten "banalny początek" sprawia, że przesłanie całej książki jest tak silne.
Nie chcę zdradzać za dużo, ale jeśli zdecydujecie się przeczytać tę książkę, gwarantuję, że zmusi was do przemyśleń. Mnie na pewno zmusiła.
Dzięki swojej prostocie zapada w pamięć. Może nie jest to szczyt literatury pięknej, ale zdecydowanie jest warta przeczytania, uświadamia nam przede wszystkim, że nigdy nie wiemy co siedzi w umyśle drugiej osoby i jak wiele umyka naszej uwadze.

To tyle na dzisiaj, mam nadzieję, że sięgniecie po "Trzynaście powodów", a może już czytaliście. Jeśli tak - dajcie znać co sądzicie.

Love,
Nesti

niedziela, 10 lipca 2016

18 things i learnt being 18

Hej!
Z racji tego, że w czerwcu przestałam być już osiemnastolatką postanowiłam zrobić takie małe 'rozliczenie' z rzeczy, których się nauczyłam, które zrozumiałam w wieku 18 lat. Może niektóre wydadzą się banalne, czy też oklepane, ale taka prawda - dotarło to do mnie dopiero jak osiągnęłam ten 'adult level'. Postaram się też streścić, bo wiem, że mógłby z tego powstać bardzo długi post.

1. Ludzie przychodzą i odchodzą. Ci, którym na Tobie naprawdę zależy znajdą sposób, by pozostać w Twoim życiu. Nie ma sensu zatrzymywać kogoś na siłę.
"Jeśli coś kochasz - puść to wolno, jeśli powróci - jest Twoje"


 2.Nie warto się martwić, co myślą inni. To Ty podejmujesz decyzje o swoim życiu i to Ty ponosisz ich konsekwencje. Żyj tak jak Tobie się podoba, bo na końcu drogi nikt za Ciebie nie umrze.

3. Wiedza jest ważna, ale nie ma sensu stresować się ocenami. Przez całą moją przygodę ze szkołą nauka nie była dla mnie większym problem.. albo inaczej... nie miałam problemu z tym by dostać dobre oceny. Po skończeniu szkoły dotarło do mnie, że to czy miałam 3 czy 5 z jakiegoś przedmiotu na nic nie wpływa. Nikogo to nie obchodzi.

4. Łap okazje, ciesz się chwilą, pozwól sobie na luz bo wiele rzeczy w życiu zdarza się tylko  raz.

5. Uśmiech zmienia wszystko. Po prostu. Świat jest o wiele lepszy kiedy się uśmiechasz. Pozytywne podejście to podstawa.

6. Pasja w życiu jest bardzo ważna. Trzeba umieć znaleźć czas na hobby i własny rozwój.

7. Nie ma sytuacji bez wyjścia. Gdy zamkną się drzwi, otwórz okno. ;)

8. Warto skoczyć w nieznane, spróbować czegoś nowego, kto wie co odkryjesz!

9. Najlepiej się czujesz jak o siebie zadbasz. Zewnętrznie i wewnętrznie. Fizycznie i psychicznie.

10. Pozory mylą. Piszę to z myślą o pewnym zdarzeniu w teatrze, gdy oglądałam spektakl a facet siedzący obok popijał kawkę, wstawał, wiercił się i można powiedzieć zachowywał się 'nie na miejscu'. Bardzo staram się nie oceniać ludzi, ale trzeba przyznać- każdy czasem to robi. Co się okazało? Ten nietypowy widz był reżyserem spektaklu! Wyobraźcie sobie moje zaskoczenie. ;)

11. Jeśli ustalisz realistyczne cele i będziesz trzymać się planu - możesz zrobić wszystko. Takie oczywiste a jednak zajęło mi 18 lat żeby to zrozumieć.

12. Szampan jest dobry na każdą okazję... a nawet bez okazji. ;)

13. Nie warto brać życia zbyt poważnie. Jesteśmy tutaj tak krótko...

14.Warto wiedzieć co się dzieje na świecie i w kraju. Chociaż trochę... (a ja nadal mam z tym problem)

15. Oriflame wcale nie jest 'jakąś tam firmą sprzedającą lipne i drogie kosmetyki'. Haha, zupełnie przypadkowa myśl ale zawsze tak myślałam, dopóki nie zostałam konsultantką i zobaczyłam, że jest zupełnie inaczej.

16. Ludzie nie gryzą i z większością da się porozmawiać na ciekawe tematy.. nie tylko o pogodzie. A nawet 'rozmowa o niczym' może być interesująca. Każdy człowiek to osobna historia do odkrycia.

17. Pisanie jest bardzo terapeutyczne.

18. W życiu nigdy nie jesteś gotowy na to co Cię czeka.

No i to wszystko! Mam nadzieję, że ktoś przebrnął przez te moje dość chaotyczne myśli zebrane :D
Jest to lista dosłownie przepisana z mojego prywatnego dziennika, pomyślałam, że może komuś się przyda. Ten post też lepiej reprezentuje to co chciałabym zrobić  z tym blogiem.
Cały czas się zmieniam i zmienia się ze mną mój blog, nie wiem na czym się skończy, ale mam nadzieję, że jesteście tak samo podekscytowani jak ja! ;)

Nie chcę żeby ten post rozciągnął się za bardzo, dlatego to już na tyle.

LOVE,
NESTI


Popularne posty